poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 56 cz.3!

Zaczekałam, aż Justin uśnie. Kiedy to nastąpiło udałam się po swoją piżamę do sypialni, cicho otwierając drzwi weszłam do pomieszczenia. To staje się coraz głupsze, od kiedy boję się wejść do własnej sypialni?! Przecież to nie mieści się w głowie. Do jakiego stanu musiał mnie doprowadzić?! Wyjęłam piżamę i szybko wyszłam z pokoju. Będąc już w toalecie zaczęłam się rozbierać. Weszłam do kabiny prysznicowej i zaczęłam się myć. Byłam pewna, że zimny prysznic mnie ożywi. Ja już naprawdę nie wiem co mam ze swoim życiem dalej robić. Straciłam moją jedyną przyjaciółkę, mój partner jest agresywny, mam nieślubne dziecko i wszystko się sypie. Chciałabym uciec stąd i wrócić jak to wszystko się skończy. Byłoby naprawdę wyśmienicie gdyby tak dało się zrobić. Przed wszystkim udaję, że jest dobrze, ale w środku pękam.
Co z tego, że w towarzystwie się śmieję, skoro w samotności płaczę. Co z tego, że wśród znajomych jestem zadowolona, skoro wracam do domu i nie potrafię się cieszyć. Co z tego, że mówię, że nic mi nie jest, skoro naprawdę moja dusza cierpi. Może i jestem choć trochę szczęśliwa, wiecznie chodzę uśmiechnięta, rozdaję każdemu nieco dobrego humoru, ale to nie zmieni tego, że czasem jeszcze płaczę do poduszki, jestem zagubiona chłodnego, samotnego wieczoru odczuwając ból i tęsknotę. Bo na zewnątrz mogę wydawać się szczęśliwą osobą, ale nikt nie wie, co naprawdę ukrywa się w środku. Wiem to tylko ja. Nawet Justin tego nie widzi, potrafi przesiedzieć całą noc nagrywając piosenki. Rozumiem, że ma swoje Beliebers, ale ja też istnieje! Uwielbiam jego fanki i naprawdę bardzo je szanuję, ale mimo wszystko ja też czasem go potrzebuję. A on cały czas zupełnie poświęca się pracy. Nie widzi moich potrzeb, nie wie jak okropnie go potrzebuję. A to boli! Cholernie boli. Uśmiech jednak nie zawsze wyraża radość, czasami ukrywa największy ból ... u mnie jest dokładnie tak samo. Nienawidzę się smucić, ale nie umiem uśmiechać. Nie umiem być już wesoła, bo zawsze gdy próbuję się uśmiechnąć lub wywołać z siebie najmniejszy śmiech coś mi przeszkadza Gdy wszystkie się psuje w mojej głowie jest jedno często zadawane pytanie: ,, Jak życie jest do dupy, to gdzie się składa reklamacje?" Może to głupie, ale tak właśnie jest. Zimne krople wody spływały po moim rozgrzanym ciele. Wiem, że to nie jest zbyt dobre połączenie, ale przecież nie wszystko musi do siebie idealnie pasować. Poza tym w moim życiu ostatnio nic do siebie nie pasuję, ale tak to już czasem bywa. Zaczęłam myć się gąbką i wydobywać z siebie ciche jęki, które powodowane były lodowatą wodą. Mimo, że powoduje to lekki ból, to uwielbiam zimne prysznice. Uwielbiam, bo właściwie tylko wtedy mam czas by wszystko sobie w spokoju przemyśleć i zadecydować o moim dalszym życiu. W końcu to ja decyduję co będę robiła i z kim żyła. Może Justin jest już tym zmęczony i dlatego tak się zachowuję? Jeśli mam być szczera to sama nie wiem. Kocham go, tak cholernie go kocham, a on mnie ignoruję, bije i poniża! Czasem jest kochany, a po kilku minutach staje się chamskim gnojkiem. Wiele myśli mam teraz w mojej głowie. A może ma kochankę? Może już mnie nie kocha? Przecież w końcu musi być jakieś wytłumaczenie! Bez powodu by się tak nie zachowywał! Tak bardzo chciałabym, żeby była przy mnie Arianna. Miałabym do kogo się przytulić i komu się wyżalić. Gdy jej nie ma nie radzę sobie. Nie daję rady z niczym! Przyzwyczaiłam się do jej obecności. Od dziecka rozumiemy się jak nikt inny. Nigdy nie zabrakło Nam tematów do rozmów! Była moją przyjaciółką i zawsze nią będzie!!! Choćby nie wiem co. Wyszłam z kabiny prysznicowej i wytarłam się moim ulubionym ręcznikiem z dzieciństwa. Przypomniały mi się świetne stare czasy, do których chciałabym okropnie wrócić. Przebrałam się w moją piżamkę w kropki i poczułam się jak dziecko. Dziecko, które niczym się nie przejmuję, a jego jedynym problemem jest to czy będzie miał daną zabawkę ze sklepu, czy nie. Wychodząc lekko zamknęłam drzwi, by nie obudzić Justina. Zobaczyłam czarną postać siedzącą na kanapie w salonie. Przestraszyłam się i jak najszybciej chciałam dowiedzieć się kto to. Okazało się, że na sofie siedzi załamany Justin, ledwo powstrzymujący się od łez. Podeszłam do niego i usiadłam. On zaczął mi wszystko tłumaczyć ...
_____________________________________________________________

I to tyle! :D Mam nadzieję, że rozdział się spodobał. Spóźniłam się o jeden dzień, bo miałam wczoraj naprawdę dużo lekcji do odrobienia, poza tym dzisiaj miałam 3 kartkówki które chciałam jak najlepiej zdać więc cały dzień się uczyłam. :) Kolejny rozdział za TRZY dni!!! :]

KOMENTUJCIE !!! :))

KOCHAM WAS! ♥ / W

Mój Ask - pytajcie o co chcecie, proszę jednak o pytania bardziej dotyczące tego opowiadania. :) / W

Mój e-mail: wiktorka3@interia.pl

Fan Page na Facebooku - Bardzo proszę o lajkowanie, najlepszych fanów pod słońcem, czyli Was. Tutaj również możecie prosić o dedykację. :D

Twitter - https://twitter.com/OpowiadaniaoJus (followujcie)


poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 55 cz.3!

Wiem, że zatapianie wszystkich swoich problemów w alkoholu to nie najlepszy pomysł, ale na tą chwilę nie mam lepszego. Podszedłem do baru i zamówiłem 5 piw. Zauważyłem mojego starego kumpla, Ryan'a i pokazałem gest ręką by podszedł do baru. Przywitałem się z nim tak jak za dawnych czasów. Poczułem, że nadal jestem dzieckiem, tym który biegał po podwórku, paprał się w błocie po czym przychodził zadowolony do domu i po prostu dalej cieszył się swoim spokojnym życiem. Rzeczywiście, dzieciństwo to wspaniały okres, nie musisz przejmować się pieniędzmi, rodziną i swoją partnerką. Nie wiesz co to znaczy "sex" i jest Ci z tym dobrze. Życie po prostu jest zupełnie łatwiejsze ...
- Hej, Bracie! - zaczął Ryan.
- Hej, Stary! - przywitałem się z moim "bratem".
Nasza przyjaźń jest dziwna. Kłócimy się praktycznie bez przerwy, ale mimo to mamy siłę by wstać i pogodzić się. Mimo iż nie łączy mnie z nim braterska więź, ani DNA mogę nazwać go moim 'bratem'. Jest człowiekiem, który wie o mnie wszystko. Ostatnio jednak oddaliliśmy się od siebie i okropnie tego żałuję. Najprawdopodobniej już nigdy tego nie odwrócimy, ale będę się starał. Będę się cholernie starał żeby powróciła to mnie jedyna bliska mi w tej chwili osoba. Pamiętam jak Ryan mnie wspierał w drodze na szczyt. Był jedyną mi tak bliską osobą. Z nim wszystko było prostsze.
- Jak tam? - zapytał, a mi posmutniał wyraz twarzy.
- Nie za dobrze. - opuściłem wzrok i spojrzałem na podłogę. - Bella zachorowała na raka, Jasmine się cały czas obraża. Ja już nie wytrzymuję. Niby kocham Jasmine, ale nie mogę zostawić Belli. Okazało się, że miała ze mną dziecko i usunęła ciążę. Wiesz jak ja się z tym czuję? Nie, kurwa nikt nie wie! - zdenerwowałem się.
- Stary! Spokojnie. Pamiętaj tylko, że rodzinę założyłeś z Jasmine. Jesteś już z nią tyle lat. A Bella to był jednorazowy przypadkowy wypad. Chcesz przekreślić Jas i Olivierka dla jednej naiwnej dziewczyny? Rozumiem, że jej współczujesz, ale nie kochasz jej. Wmawiasz to sobie, bo przykro ci z jej powodu. To nie jest miłość! - tłumaczył Ryan.

W tej chwili wszystko nabrało kolorów. Może rzeczywiście nie kocham Belli? Może to tylko zwykłe współczucie? Jednak jeśli mam być szczery to nic już nie wiem. Nie wiem czy nadal kocham tak samo jak kiedyś Jasmine. Nie wiem czy jestem gotowy na rodzinę. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzę. Kompletna pustka, nic nie wiem ... To dla mnie okropne wyzwanie. Muszę porozmawiać o tym  z Jasmine.

**Godzinę później w pabie**

Odblokowałem swojego czarnego BlackBerrego i wyświetliło mi się 40 nieodebranych połączeń od Jasmine. Nie wyobrażałem sobie jak bardzo mogła się martwić. Byłem już zupełnie pijany. Chwiejnym krokiem podszedłem do samochodu Ryan'a i udałem się w stronę mojego domu.
- Justin nie za dużo tej wódki? - zapytał zmartwiony Ryan.
- Ehh ... wszystkiego już za dużo. - zacząłem śmiać się byle z czego, aż do końca drogi.

Nagle samochód się zatrzymał. Wyszedłem z niego ledwo utrzymując się na nogach.
- Pomóc Ci? - zapytał kolega.
- Nie. Dam sobie radę. Dzięki, Brachu! Trzymaj się. - ruszyłem w stronę domu.
Otworzyłem drzwi i zatrzasnąłem je nie zdając sobie sprawy, że obok w pokoju śpi mój mały synek. Miałem zamazany obraz przed oczami, jednak zauważyłem postać czarnowłosej Jasmine.
- O! Hej, Kotku! - próbowałem ją pocałować, ale odepchnęła mnie.
- Ty debilu! Miałeś iść ze mną na kolację, a ty zabawiasz się w jakimś barze? Czekałam na Ciebie tak długo. - zaczęła płakać, po czym dała mi z tzw. "liścia".
- Przepraszam Skarbie. Choć do sypialni, odwdzięczę Ci się. - złapałem ją za biodra.

**Oczami Jasmine**
Złapał mnie za biodra i przycisnął moją twarz do jego. Czuć było od niego alkohol na kilometr. To było obrzydliwe. Zaczął mnie całować po szyi.
- Zostaw mnie Justin. - wyszeptałam.
- Przestań. Przecież wiem, że tego chcesz. - mówił nadal całując mnie po szyi.
Zaczął odpinać swoje spodnie, po czym zajął się moją bluzką. Naprawdę nie miałam teraz ochoty na takie gierki, tym bardziej, że jestem na niego wściekła. Zastanawiało mnie tylko gdzie był tyle czasu. Wątpię, że cały dzień przesiedział w barze. Zresztą Justin nigdy tak dużo nie pił!
Odepchnęłam go, a on zaczął na mnie krzyczeć.
-Kurwa! Staram się, chce Cię zadowolić, a Ty mnie odpychasz?! Co za szmata. - krzyknął, po czym mocno popchnął mnie na sofę i odszedł.
To cholernie bolało. Znowu czułam, że powraca agresywny Justin. Jak mogę żyć z takim człowiekiem?! Przecież on nigdy się nie zmieni ... Coraz bardziej wątpię, że kiedykolwiek to nastąpi.
_______________________________________________

PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM,  PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM,  PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM,  PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM,  PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM!!! :)

Nie miałam weny do pisania, poza tym zaczęła się szkoła i nie miałam czasu. Rozdziały będą już dodawane regularnie. Co 3 dni będzie nowy rozdział! :D KOMENTUJCIE!
JUŻ WAS NIGDY NIE ZOSTAWIĘ. <333

KOCHAM WAS!!! *.* / W

Mój Ask - pytajcie o co chcecie, proszę jednak o pytania bardziej dotyczące tego opowiadania. :) / W

Mój e-mail: wiktorka3@interia.pl

Fan Page na Facebooku - Bardzo proszę o lajkowanie, najlepszych fanów pod słońcem, czyli Was. Tutaj również możecie prosić o dedykację. :D

Twitter - https://twitter.com/OpowiadaniaoJus (followujcie)


sobota, 17 sierpnia 2013

Wielki powrót!

                          UWAGA!!!
    BLOG NIE ZOSTANIE USUNIĘTY!!!

Hej! :)
Postanowiłam nie usuwać tego bloga i okropnie dziękuję Wam za te miłe i wspierające komentarze. Nie było mnie przez pewien czas, gdyż byłam w szpitalu. Coś ugryzło mnie w nogę i miałam mocne zapalenie. Między innymi chciałabym Was powiadomić o dwóch sprawach:
1. Nowy odcinek moich OPOWIADAŃ: http://www.youtube.com/watch?v=nfJ5O-A6rVQ
2. Już niedługo kolejny ROZDZIAŁ!

niedziela, 28 lipca 2013

Informacja

Hej!
Ostatnio myślałam nad zakończeniem pisania tego blogu. Zrozumcie, że wstydzę się moich pierwszych rozdziałów! Nie wypominajcie mi ich. Wiecie, że najchętniej usunęłabym je i zaczęła pisać od nowa, ale nie mam czasu. Napisanie jednego rozdziału ostatnio sprawia mi problem, a co dopiero 20. Nikt z Was tak naprawdę nie byłby w stanie napisać 20 rozdziałów w jeden dzień, to nie realne ... Musicie mnie zrozumieć. Cały czas rozmyślam nad usunięciem wszystkich rozdziałów, a najlepiej skasowaniem tego bloga. Każdy mój rozdział jest do dupy. Co z tego, że fabuła jest fajna skoro styl pisania beznadziejny? Chciałabym umieć pisać wspaniałe rozdziały, takie które was zadowolą, ale nie umiem ... Nie umiem. Z drugiej jednak strony mam wiele pięknych chwil związanych z tym blogiem i czytelników, których nigdy nie zapomnę. Wyświetlenia mnie zaskakują, statystyki rosną, a ja tym bardziej nie wiem co zrobić. Boję się napisać rozdział, boję się, że Was zawiodę. Tak! Dostaję hejty, ale nie publikuję ich na blogu. Wiecie jak to boli? Nie, nie wiecie ...
Człowiek wyrywa z siebie siódme poty, stara się by napisać ten rozdział, a w zamian dostaję masę hejtów. Tacy hejterzy potrafią wypomnieć najmniejszy błąd. Ej! Ale ja mam tylko 11 lat.
MIMO WSZYSTKO DZIĘKUJĘ, ŻE KOMENTUJECIE, OBSERWUJECIE, FOLLOWUJECIE, PYTACIE, LAJKUJECIE I PODBIJACIE STATYSTYKI. 
/ W


wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 54 cz.3!

Moje myśli krążyły w okół tej sprawy. Możliwe, że czułem coś więcej do Belli, ale to nie mogła być miłość. Kocham jedną osobę! Nikt nigdy nie byłby w stanie zastąpić mi Jasmine. To tak jakbym szukał na siłę ideału, który właściwie był przy mnie - tą osobą była moja partnerka,Jasmine. Zacząłem w tej chwili zastanawiać się nad wszystkim, między innymi nad tym dlaczego w dalszym ciągu nie zapytałem się Jasmine o te najważniejsze sprawy. Powinienem się jej oświadczyć. Za długo już z tym zwlekałem, ale kiedy miałbym to zrobić? Jak nie kłótnie to rozstania i inne takie rzeczy. Dość już mam tej szopki. Zaręczyny to przecież dowód bezgranicznej miłości, najlepsze co mógłbym w tej sytuacji zrobić.
- Bella zrozum, że nigdy tak nie będzie. Zrozum również, że kocham kogoś innego. Nigdy nie miałaś momentu w którym Twoje serce zaczęło bić szybciej tylko dla tej jednej jedynej osoby? Nie wierzę, że nie. Ja Ci nigdy nie zastąpie tej osoby. Nie kochasz mnie! To tylko chwilowe zauroczenie, które Ci przejdzie. Nie marnuj sobie czasu na nie realne rzeczy. Po prostu znajdź kogoś kto byłby w stanie spełnić Twoje oczekiwania. Po prostu spróbuj. - złapałem ją za rękę.
- Ale Justin nie wydaję mi się, że to chwilowe zauroczenie. Ja nie mogę przestać o Tobie myśleć. Wyobrażam sobie Nas, z naszym małym dzidziusiem, który będzie rozweselał nasze smutne twarze, gdy będzie nam źle. Chcę z Tobą żyć. Mieć świadomość, że jesteś mój i nikt inny Cię w tej chwili nie może dotknąć, tylko Ja. Rozumiesz? Proszę, pocałuj mnie. Ten ostatni raz. Chcę być pewna swoich uczuć. Jeżeli nic nie poczuję to najwyraźniej jest to tylko chwilowe zauroczenie. - spojrzała mi głęboko w oczy.
Podszedłem do niej delikatnie objąłem w pasie i uśmiechnąłem się uroczo. Zacząłem lekko muskać jej brzoskwiniowe usta. Podniosłem ją lekko do góry i ścisnąłem jej tyłek, by wreszcie udostępniła dostęp do jej buzi mojemu językowi. Nasze języki staczały ze sobą wojnę o dominację. Nie wiem dlaczego, ale chciałem więcej. Coraz więcej. Zdjąłem delikatnie jej bluzkę po czym wyrzuciłem ją daleko. Zacząłem całować delikatnie jej ramiona. Następnie zdjąłem jej spodnie tak iż została w samej bieliźnie. Mimo wszystko była piękna. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się szyderczo.
- Tak okropnie chcę Ciebie. - wyjąkała.
Nie odpowiedziałem, gdyż nie wiedziałem co.
Bella zaczęła ściągać ze mnie ubrania tak iż byłem w samych bokserkach. Wyglądało to dwuznacznie. Usiadłem na fotelu, a ona otoczyła moje biodra jej nogami, masowałem jej uda. Była szczupła, śliczna, jednak nadal dużo brakowało jej do Jasmine. W pewnej chwili uświadomiłem sobie, że źle robię. Poczułem, że robię coś okropnego, jednak tak trudno było odmówić Belli. To wszystko mnie przerastało. Moje uczucia do niej były dziwne. W jednej chwili wszystko się zmieniło. Ten pocałunek był idealny. Taki wymarzony! Ale co mi z tego gdyż ranię osobę, której niedługo miałbym się oświadczyć. Co ja w ogóle robię?! Ach, to moje pieprzone życie. Ostatnio się okropnie zmieniłem. Nie jestem tym samym Justinem co kiedyś. Tym co robił wszystko by Jasmine czuła się wyjątkowa. Pamiętam dokładnie jak wzmagałem się o jej uczucia. Pamiętam jak przyjechałem do niej do szpitala. Pamiętam każdą chwilę z nią spędzoną. Zadowalała mnie i była moją jedyną. Jednak moje serce biło również dla Belli, nie wiem czy to była miłość. Nie jestem już niczego pewien, wszystko się psuję.
- Bella, ja tak nie mogę. - oddaliłem moją twarz od jej.
- Znowu mnie zostawisz? Po raz kolejny? Nie wierzę, że nic nie poczułeś. Musi być coś na rzeczy skoro chciałeś to kontynuować. - spojrzała mi głęboko w oczy.
- Niczego nie jestem pewien, okej?! - krzyknąłem.
- Nie krzycz na mnie Justin! - opanowała mnie. - Nie jestem szmatą ani żadną dziwką. Szanuję siebie. I wiesz co?
- .... - czekałem, aż będzie kontynuowała.
- Kocham Cię, kurwa! - zaśmiała się. - KOCHAM JUSTINA BIEBERA!!! - krzyczała, nadal się śmiejąc.
- Uspokój się, cholera. Jeszcze ktoś to usłyszy. - próbowałem ją uciszyć.
Wstałem, w tym samym momencie zrobiła to Bella. Zacząłem się ubierać, ona najwyraźniej również.
- Wypierdalaj z mojego życia Justin! - krzyknęła ze łzami w oczach. - Chcę o Tobie zapomnieć! Wynoś się stad. Zraniłeś mnie i nigdy Ci tego nie wybaczę. - płakała cały czas głośniej. - Nigdy!
- Bella ... - zacząłem.
- Nie słyszysz? - spojrzała na mnie zapłakana. - Wypieprzaj z mojego cholernego życia!
- Znajdziesz kogoś innego. - spojrzałem na nią.
- Gówno wiesz! Kto mnie zechce? Kurwa, mam raka ... - teraz kompletnie się rozpłakała.
- Co masz? - zapytałem po raz kolejny gdyż nie dopuszczałem myśli iż to wszystko mogłoby być prawdą.
- Raka, cholera! Mam raka piersi ... - spojrzała na mnie.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. - dotknąłem jej ramienia próbując ją tym pocieszyć.
- Co będzie dobrze?! Zaraz umrę ... i nikt, ani nic nie jest w stanie mi pomóc. - wtuliła się w mój tors. - Walczę z tym gównem 2 lata i nic. Chemia już na mnie nie działa. Mam marne szanse. - szlochała mówiąc. - Lekarze nie wierzą, że może być lepiej. Chcę sama i w spokoju umrzeć. - oddaliła się ode mnie.
- Ej! Nie zostawię Cię przecież. - uśmiechnąłem się do niej.
- A Twoja Jasmine? - odwróciła swój smutny wzrok.
- Przecież nic złego nie robimy. Będę Ci po prostu pomagał. - przytuliłem ją. - A tym czasem się nie martw. Wierz w siebie.
- Dziękuję, ale nie chcę psuć Wam życia. Jasmine na pewno na Ciebie czeka, wyjdź Justin. - spojrzała na mnie, a ja byłem zdziwiony jej zachowaniem, a jeszcze bardziej tymi słowami.
Nie miałem zamiaru się stamtąd ruszać, więc czekałem w tej samej pozycji co wcześniej.
- Wyjdź ... - wskazała drzwi. - Proszę ... - teraz zwróciła wzrok na mnie.
Postanowiłem, że nie będę jej dzisiaj męczył i wrócę jutro. Na pożegnanie lekko się do niej uśmiechnąłem i wyszedłem.
Teraz nie byłem pewien już niczego. Postanowiłem iść do pobliskiego baru gdzie mógłbym odreagować. Mimo, że alkohol to nie najlepsze rozwiązanie to w tej chwili nie miałem innego pomysłu. Musiałem przemyśleć to wszystko. Moje uczucia były mieszane ...
______________________________

Hej :)
Ręka mnie już nie boli, więc mogę śmiało pisać rozdziały. Dziękuję za każde słowa otuchy. <3
I jak oceniacie ten rozdział? Odpowiada Wam taka długość? Jak oceniacie zachowanie Justina? Dobrze zrobił całując Bellę? Jak podoba Wam się zwrot akcji? Spodziewaliście się tego? / W

Wielkie głosowanie w komentarzach! :D
Z kim ma być Justin?
- Jasmine.
- Bella.


Mój Ask - pytajcie o co chcecie, proszę jednak o pytania bardziej dotyczące tego opowiadania. :) / W

Mój e-mail: wiktorka3@interia.pl

Fan Page na Facebooku - Bardzo proszę o lajkowanie, najlepszych fanów pod słońcem, czyli Was. Tutaj również możecie prosić o dedykację. :D

Twitter - https://twitter.com/OpowiadaniaoJus  (followujcie)

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA NOMINACJĘ DO "THE VERSATILE BLOGGER AVARD"

Rozdział dedykuję: Wszystkim, którzy mnie nominowali! :)


30 KOMENTARZY = KOLEJNY ROZDZIAŁ!


GŁOSUJCIE NA WIKTORIĘ

niedziela, 14 lipca 2013

The Versatile Blogger - Nominacje

Hej!

The Versatile Blogger !

Hej ,dziś dowiedziałam się że zostałam mianowana do The Versatile Blogger przez:
- http://nowewcieleniejustinabiebera.blogspot.com/
- http://ollg.blog.pl/
- http://beyourself6969.blogspot.com/

Dziękuję bardzo za nominację i cieszę się, że spodobał Wam się mój blog. Przejdźmy do zasad! :D

 

Zasady konkursu :


1. Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.
2. Pokazać nagrodę The Versatile blogger u siebie na blogu.
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.
4. Nominować 15 blogów , które na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

Fakty o mnie:


1. Jestem strasznym leniem.
2. Wstydze się swoich pierwszych rozdziałów.
3. Uwielbiam czytać inne opowidania, to daje mi inspirację.
4. Nie wzoruję się na Dangerze jak wiele osób mi mówiło, tylko na Afterlight.
5. Ten blog miał zostać usunięty, ale jedna z czytelniczek dała mi wiarę że będzie dobrze i do tej pory to dzięki niej ten blog jeszcze istnieje.
6. Każdy miły komentarz wywołuję łzy szczęścia w moich oczach.
7. Lubię pisać rozdziały, ale nie lubię robić tego na siłę.

Jak już pisałam jestem leniem, więc nominuję wszystkich którzy czytają tą notkę! :) Jeżeli zrobicie ten post to wyślijcie mi link w komentarzu, chętnie poczytam. <3 / W



sobota, 6 lipca 2013

Serial opowiadań!

Ostatnio jedna z moich czytelniczek poprosiła mnie o wyrażenie zgody, by mogła zrobić serial na podstawie moich opowiadań. Więc się zgodziłam! :) Jak Wam się podoba pierwszy odcinek? ^^
Mi okropnie się podoba, więc zapraszam Was do oglądania!!! / W

Never Say Never odc. 1 Oczami Jasmine (the sims 3)